Wiersz

Rekolekcje

paciorki
w sanatorium moja dusza
czule jest pielęgnowana
toteż krzepi się i wzrusza
kładąc spać i wstając z rana
z drżeniem myśli o powrocie
do tak zwanej monotonii
bojąc się że w bezochocie
znów poczuje smak agonii
trzyma więc kurczowo Księgę
w której wszystko napisano
już nie wierzy w swą potęgę
chętnie za to gnie kolano