Wiersz
Przeczytałem wiersz
Dwa epitety, cztery metafory
I kilka rymów wprost z przedszkolnej śpiewki;
Zapał napadać na wiatraki skory
I epopeje pisać dla rozgrzewki.
I kilka rymów wprost z przedszkolnej śpiewki;
Zapał napadać na wiatraki skory
I epopeje pisać dla rozgrzewki.
Transy tajemne, czymś tam wypachnione,
Zwabić chcą muzy, choć nie wiedzą po co.
Plotą więc wersy żalem rozwodnione,
Że ich pod oknem nikt nie śpiewa nocą.
Zwabić chcą muzy, choć nie wiedzą po co.
Plotą więc wersy żalem rozwodnione,
Że ich pod oknem nikt nie śpiewa nocą.
Strofy o wdzięk swój roszczą przytakiwań,
Jakby powietrzem były, krwią czy życiem.
Cichych i skromnych, prostych oczekiwań
Nie rozważają – śnią o sławie skrycie…
Jakby powietrzem były, krwią czy życiem.
Cichych i skromnych, prostych oczekiwań
Nie rozważają – śnią o sławie skrycie…