Wiersz
Przestępując progi
Dziwny ten lęk, co nie zdoła straszyć,
Fatum, co nie ma czym losu spętać,
Kłamstwo, co nie chce się w mroku zaszyć,
Radość ponura w radosne święta…
Fatum, co nie ma czym losu spętać,
Kłamstwo, co nie chce się w mroku zaszyć,
Radość ponura w radosne święta…
Dziwny ten smutek, co nie jest smutny,
Łza, co się toczyć chce, a nie umie,
Czas pobłażliwy, zamiast okrutny,
Myśl, co myśląca w bezmyślnym tłumie…
Łza, co się toczyć chce, a nie umie,
Czas pobłażliwy, zamiast okrutny,
Myśl, co myśląca w bezmyślnym tłumie…
Dziwny ten gest, po raz pierwszy własny,
Wzrok pozbawiony niesmacznych roszczeń,
Żar, co nazajutrz ciągle nie gaśnie,
Serce chylące się od uproszczeń…
Wzrok pozbawiony niesmacznych roszczeń,
Żar, co nazajutrz ciągle nie gaśnie,
Serce chylące się od uproszczeń…