Wiersz
Mój Jabbok
Sądziłem naiwnie,
że jestem po drugiej stronie.
Oto wróciłem,
brodząc w chłodnej woli
niedowierzania.
że jestem po drugiej stronie.
Oto wróciłem,
brodząc w chłodnej woli
niedowierzania.
Rozglądam się
zdesperowany i bezradny,
nie umiejąc odepchnąć
dokonanych wyborów.
Badam nieufnie puls,
omotany nićmi serdeczności.
Zaciskam pięści,
nie mogąc dosięgnąć
zapłakanych dłoni.
zdesperowany i bezradny,
nie umiejąc odepchnąć
dokonanych wyborów.
Badam nieufnie puls,
omotany nićmi serdeczności.
Zaciskam pięści,
nie mogąc dosięgnąć
zapłakanych dłoni.
Nie przestraszyłem się
ognistego miecza,
bo w moich oczach
płonął ogień gorętszy.
Przedstawiliśmy się.
Zaatakowałem pierwszy,
kłuty ostrą świadomością,
że zaniechanie tej walki
to śmierć z nicości.
ognistego miecza,
bo w moich oczach
płonął ogień gorętszy.
Przedstawiliśmy się.
Zaatakowałem pierwszy,
kłuty ostrą świadomością,
że zaniechanie tej walki
to śmierć z nicości.
Mocowaliśmy się czas jakiś.
Ponoć zwyciężyłem.
Ponoć zwyciężyłem.
Zażądałem gwarancji.
I oto brnę naprzód,
brodząc w chłodnej woli
niedowierzania,
utykając na jedno serce…
I oto brnę naprzód,
brodząc w chłodnej woli
niedowierzania,
utykając na jedno serce…