Wiersz

Między dębem a trzciną

przedsionki
te chwile
w których jestem
marionetką
niebieskich żywiołów
uczą
teologii uległości
starcy nie dziecinnieją
oni łagodnieją
tak bardzo by nie ranić
ulotnych przeczuć
zamieszkujących w nich
coraz odważniej
i gdy świat
wciąż nazywa
mądrość naiwnością
oni pomagają mu
istnieć