Wiersz

Lato przedwczesne

przystanki
powietrze parzy lub dusi
cień nagle staje się górą
co druga kobieta kusi
sauną próbuje być biuro
zieleń pozornie łagodzi
męczarnię nicnierobienia
słońce za wcześnie wciąż wschodzi
zbyt wolno w noc się zamienia
tylko tęsknota ta sama
choć coraz mocniej uwiera
i znów powtarza się dramat
i znów coś sercu doskwiera
…