Wiersz

Porozmawialiśmy

spotkania
słońce świeci
krzyczą dzieci
wszyscy śmieją
skrzą nadzieją
ja w otchłani
uśmiech rani
nikt nie znaczy
dno rozpaczy
może może
ktoś pomoże
ktoś dostrzeże
i zabierze
z sobą w życie
marzę skrycie
milczę płaczę
nic nie znaczę
znaczysz tyle
co motyle
łąk klejnoty
łzy ochoty
z oczu szczerych
czcze bariery
ja cię zżera
ja doskwiera
wypuść pędy
idź tamtędy
za ptakami
i wierszami
zgub się wyrzuć
zgiń na krzyżu
wstań o świcie
należycie