Wiersz

Żywa pochodnia

paciorki
płonął
podpalał wszystko i wszystkich
niczego się nie bał
czego może bać się ogień
nie do ugaszenia
zazdrościłem mu
wiem dobrze
że mógłbym tak samo
lecz płomień mój dzierżawiony
zamknąłem w tchórzliwym kaganku
zamknąłem na cztery spusty
udawania
jakże bardzo pragnę
żeby on już zapłonął