Wiersz

Wkrótce

przystanki
opadły pierwsze liście z drzew
wiatr nuci cicho o jesieni
wkrótce rozpocznie głośny śpiew
po nim na pewno coś się zmieni
kalendarz gubi resztę kart
drży dłoń wyrywać je zmuszona
czas wciąż się pyta czy był wart
głowa coś myśli pochylona
ale najgorszy jest ten wzrok
który w zwierciadle mieszka niemy
analizując każdy krok
czy tego chcemy czy nie chcemy