Wiersz

* * *

odmęty
zawiodłem zawiodłaś zawiedliśmy
ego zatruło marzenia
pośrodku morderczych pretensji
zabrakło dla nas miejsca
nazywaj cel po imieniu
nie umiem być ledwie przydatny
pewnie mój głód cię odpycha
staram się być kiepskim lustrem
jedyna niezmienność to ruch
w kierunku wiecznego spotkania
nie żądam szukam na koniec
bezinteresowności