Wiersz
* * *
zabierał ją za miasto
pokazywał dachy nic nie kryjące
i zachodzące słońce
pokazywał dachy nic nie kryjące
i zachodzące słońce
wyczuwała jego pewność
chłonęła ciepło
które wyznawał
chłonęła ciepło
które wyznawał
lecz kiedy wracali
i puszczał jej rękę
zapominała o nim
i puszczał jej rękę
zapominała o nim
widziała później
jak chodził na wzgórze
ona wolała do klubu
…
jak chodził na wzgórze
ona wolała do klubu
…