Wiersz

Upokorzon, skruszon…

przystanki
czekała z niepojętą cierpliwością czekałaby
zapewne kolejne lata a przecież
nie jest wieczna choć i oznak starości
próżno szukać
nie robiła wyrzutów przeszła
od razu do rzeczy żywotnie kompetentnie
przekonująco nie wdawała się
w miałkie utarczki nie było w niej
cienia arogancji niemniej czułem się
jak uczniak którym nawiasem mówiąc
jestem
przeprosiłem ją
zabrałem ze sobą
przeczytałem