Wiersz

To już nie symbol

przedsionki
Wszystkie marzenia swoją atrakcyjność
Nagle straciły, gdy dotknąłem Krzyża -
Nie mam pojęcia, jak się do mnie zbliża,
Uruchamiając nadziei misyjność
I odzierając życie z samowoli…
Myśli totalne, myśli niezmierzone
Wzrok swój wlepiły w niebios uchylone
Bramy. Cóż z tego, że czasem zaboli
Oddech czy trwoga, śmierć czy beton godzin…
Odkąd istnieje ścieżka, pełna cierni,
Odkąd istnieje możliwość narodzin,
Z jakich to względów mamy leżeć bierni?…
Serce i czoło przybiłem do Drzewa,
Na którym Bóg mój o miłości śpiewa.