Wiersz

Song antyświatowy

spero
zawiść egoizm i pycha
eksterminują relacje
już nawet nie chce się wzdychać
gdy w końcu przyznają rację
straszy uporem spojrzenie
zionie nicością rozmowa
z wolna umiera marzenie
o tym by zacząć od nowa
aż nagle ręce nieznane
twarz odwracają ku sobie
i wyciągają nad ranem
niecnie potańczyć na grobie