Wiersz

Rozstaj

przystanki
po dłuższym zastanowieniu stwierdzam że
mógłbym
zatrzymuję się jednak i moknę
w deszczu implikacji
celowość nie pozwala mi odwrócić wzroku
żąda imion i nazw
żąda kroków świadomych
przechodnie nie zwracają na mnie uwagi
dostrzegam kątem oka wytatuowane bielma
rozdroże obok też się ktoś zatrzymał
ruszam w jego stronę