Wiersz

Poranek nieomal fatalny

odmęty
gdyż dziś nie widzę celu
tak wiem że gdzieś tam jest
lecz pośród spraw zbyt wielu
nie krzepi żaden gest
boksuję się ze sobą
oberwie czasem gość
ostrożnie gdy ozdobą
jedynie ból i złość
przepraszam potrzebuję
wytchnienia teraz już
tylko mnie w oczy kłuje
metafizyczny kurz