Wiersz

Pomruk flanelowy

spotkania
ten plakat na mej twarzy
na który tak się złościsz
beze mnie się przydarzył
przy Tobie tylko gości
wymykam się ocenom
tak łatwo wystawionym
i nie ulegam scenom
wokoło mnie tworzonym
więc złościsz się podwójnie
zerwawszy plakat marzeń
gdy jawię się niespójnie
w kontekście nowych zdarzeń
a może by tak w końcu
połamać te szuflady
i w zachodzącym słońcu
podziwiać chmur parady
co ranek z ciekawością
poznawać się na nowo
i z wyrozumiałością
spotykać pierwsze słowo
z którego same wzrosną
ulotne opowieści
pachnące wieczną wiosną
i pełne nowych treści
o wzbierającym życiu
potężniejącej woli
radości i odkryciu
że rośniesz kiedy boli
nie jestem tym kim sądzisz
nie jesteś tą co myślę
uśmiechnę się gdy zbłądzisz
i sprostowanie wyślę
pamiętam też że rano
nie będę znał Cię wcale
lecz dłonie Twe zostaną
przypominając stale
o naszej wspólnej drodze
spotkaniach przełomowych
w Twych dłoniach się odrodzę
prawdziwy inny nowy