Wiersz

Po raz dwudziesty piąty

spotkania
chciałabym być kochana
czy to naprawdę dużo
spotkać uśmiech czyjś z rana
zanim wszyscy mnie wkurzą
żeby ktoś mnie przytulał
czulej gdy złość mnie dławi
chętnie w czas szaleństw hulał
i od kłopotów zbawił
chciałabym stabilności
śmiało brnącej w przygodę
żądam wiernej miłości
mocnej w każdą pogodę