Wiersz

Płaszcz

krużganki
Sed nihil novi sub sole, poeto…
Bram wszerz otwartych nie ma co wyważać
Z miną zdobywcy. W czym twa rola przeto?
Dobry kierunek pokornie wyrażać.
Skąd czerpać pewność? Nie z siebie, nie z siebie…
Zresztą pewności dotąd mieć nie można,
Póki się duszy nie umieści w niebie,
A każda wolna myśl stanie pobożna.
Lecz powielania się nie bój, poeto…
Jeżeli tylko szczere głosisz pieśni,
Nie przepisane. I niech próżne veto
Oryginałów od siedmiu boleści
Cię nie krępuje. Może masz powtarzać
Rzeczy, o których dziś się nie chce słuchać;
Może z sumieniem twoim masz współ-stwarzać
Znaki dla drogi współczesnej. I ducha.
Miernoty swojej nie wstydź się, poeto…
Ale i pysznym nie bądź, bo przepadniesz.
Umiej się cieszyć spontaniczną fetą,
Umiej z pokorą swoje ścierpieć na dnie.
Muz nie wypatruj – same poprowadzą
Tam, skąd przybyły. Więc im ślepo nie wierz,
Ale od Ducha daną rozsądź władzą,
Czy warto iść tam. Może w czas się dowiesz…