Wiersz

Pętla

przystanki
nagle stał się
rok dziewięćdziesiąty piąty
jest trzecia
za oknem śnieg
w pokoju obok śpią
braciszkowie nieskrzydlaci
komunistyczny radioodbiornik
nuci kapitalistyczne piosenki
noc poddaje się pracy
jest błogo
pozawymiarowo
nagle pojawia się
przeczucie
i otwiera okno na
rok dwa tysiące dziesiąty