Wiersz

* * *

przedsionki
panem na włościach być
nie trwonić światła
poręczy niebieskiej się złapać
przeczekać wirtualny
zawrót słabej głowy
tupnąć w grunt świadomie
aż stopy skaleczyć
o własne człowieczeństwo
podjąć trud kamieni
drzew i tych aniołów
które wolą służbę
najdroższa Niezmienność
kiedy wszystko inne