Wiersz

Lamentacja kulturalna

przystanki
Znów wędrujemy dziwnym krajem
Wyblakłą łąką błędną drogą
Nie nam się cieszyć wiosną majem
Niechaj świętują ci co mogą
My sił resztkami przemy w górę
Nim nas zaleje toń nicości
Może się uda wsiąść na chmurę
Wszystko ogarnąć z wysokości
Pluszcze złowieszczo otchłań chały
Dla wielu będąc morza szumem
Leżą zwalone pnie choć stały
Ścięte głupotą wrzaskiem tłumem
Panie! Uratuj nasze dusze
Naszą wrażliwość Twoje słowa
A jeśli cierpieć nam katusze
Pozwól zaczynać wciąż od nowa