Wiersz

Gwiazda betlejemska

paciorki
i znów zostałem ktoś mógłby orzec
sam bez nikogo i bez niczego
i znów rozmyślam o dziwnej porze
o przypadłościach losu ludzkiego
czas gdzieś zapodział się obrażony
sen o czymś prawi z chłodem wieczoru
otom jest człowiek po coś stworzony
z poczucia wszechczułego humoru
teraz gdy miotać się nie ma po co
też się uśmiecham wbrew ostrzeżeniom
by widzieć gwiazdę trzeba iść nocą
pojękiwania nic tu nie zmienią
braci nomadów rzadko spotykam
może ich mniej może inną drogą
może niewprawnie osób dotykam
może odnaleźć gwiazdy nie mogą
tutaj i teraz znaczą i znaczyć
będą o ile serce zapłonie
nie po to aby gwiazdę zobaczyć
lecz by gwiazdami stały się dłonie