Wiersz

* * *

odmęty
zmęczony samotny bezradny
pozwalam godzinom się kurzyć
omija mnie orszak paradny
to życie zaczyna się dłużyć
w przeciwnym wyruszam kierunku
po tropach źródlanych nadziei
nie myślę już szukać ratunku
ja pielgrzym poddany idei