Wiersz
Sunrise
niewyważonym słowom pozwalam
mącić kosmiczną ciszę i ład
wskroś nieporadnie acz z wolna scalam
wydoroślały z założeń świat
mącić kosmiczną ciszę i ład
wskroś nieporadnie acz z wolna scalam
wydoroślały z założeń świat
oczy utkwione poza scenerią
wbrew monotonii tuziemskich faz
zirytowane własną mizerią
wychodzą z cienia kolejny raz
wbrew monotonii tuziemskich faz
zirytowane własną mizerią
wychodzą z cienia kolejny raz
cyklem spętany nie chcę dać wiary
pętlom nawykom wieżowcom z kart
jestem zbyt młody jestem za stary
by już roztrząsać ilem jest wart
pętlom nawykom wieżowcom z kart
jestem zbyt młody jestem za stary
by już roztrząsać ilem jest wart