Wiersz

Séparément

spotkania

tm

Popatrz,
ocean stał się nieprzychylny,
(A może mięśnie zwiotczałe zawiodły?)
Błędnym okazał się kurs nieomylny.
(A może tylko syreny nas zwiodły?)
Toteż płyniemy z nagła rozdzieleni
Różnicą słuchu, serca i sumienia,
Lękiem podszyci i osamotnieni,
Patrząc bezradnie, jak wiatr się odmienia.
A jednak jakaś pewność w środku drzemie,
Że ta przygoda nie skończy się fiaskiem,
Że nas ocali nieznajome plemię,
Że grunt przypomni plaża swoim piaskiem,
Że się spotkamy na szczycie wzniesienia,
Które nam wyda się szansą jedyną.
Stamtąd ujrzymy, co do zobaczenia
Wszystkim pisane, nim w blask się rozpłyną.
Popatrz,
stoimy zachodem ujęci,
Cisi, gotowi na powrót do domu,
Tak pogodzeni, że po prostu święci:
W końcu niepomni własnego ogromu…