Wiersz
Nie wierzę w siebie
1.
Mam lat dwadzieścia pięć
i coraz starsze dłonie.
I już odchodzi chęć
na z(g)rywy i pogonie.
Mam lat dwadzieścia pięć
i coraz starsze dłonie.
I już odchodzi chęć
na z(g)rywy i pogonie.
W wytrwały wierzę marsz:
niezłomny i celowy.
I wierzę, Ojcze nasz,
że kiedyś będę nowy.
niezłomny i celowy.
I wierzę, Ojcze nasz,
że kiedyś będę nowy.
2.
Albowiem jestem oknem, nie przystanią.
Brudnym i Twoje oczy zakurzone.
A że mnie gryzą, szczypią czy też ganią,
Wyjdzie na dobre, bo upokorzone.
Albowiem jestem oknem, nie przystanią.
Brudnym i Twoje oczy zakurzone.
A że mnie gryzą, szczypią czy też ganią,
Wyjdzie na dobre, bo upokorzone.
Nie jestem drzwiami – te są na Golgocie.
Jedne, jedyne. Reszta jest złudzeniem.
Zaś zakorzenić się w prawdy istocie
To czasem okno stłuc nowym korzeniem…
Jedne, jedyne. Reszta jest złudzeniem.
Zaś zakorzenić się w prawdy istocie
To czasem okno stłuc nowym korzeniem…