Wiersz
Nie do końca filuternie
j.
Kto nigdy nie starł się z wątpliwościami,
Kto w sobie nie zgniótł butnego zarzewia,
Komu z wściekłości nie zadrgały trzewia,
Jakże poradzi sobie z pokusami?
Najpotężniejszy, kto najłagodniejszy,
Lecz nie wzdychaniem moc tę się nabywa -
Kto poza sobą konieczność odkrywa,
Staje się cichszy, mniejszy i wolniejszy.
Z zewnątrz jednakże, kto na niego spojrzy,
Dziwi się nowej oczu głębokości,
W której podstępnych błysków już nie dojrzysz -
Stał się o wiele bliższy w tej inności.
Ale dopóty nie będzie spokoju,
Póki filuty śpią w jednym pokoju…
Kto w sobie nie zgniótł butnego zarzewia,
Komu z wściekłości nie zadrgały trzewia,
Jakże poradzi sobie z pokusami?
Najpotężniejszy, kto najłagodniejszy,
Lecz nie wzdychaniem moc tę się nabywa -
Kto poza sobą konieczność odkrywa,
Staje się cichszy, mniejszy i wolniejszy.
Z zewnątrz jednakże, kto na niego spojrzy,
Dziwi się nowej oczu głębokości,
W której podstępnych błysków już nie dojrzysz -
Stał się o wiele bliższy w tej inności.
Ale dopóty nie będzie spokoju,
Póki filuty śpią w jednym pokoju…