Wiersz

* * *

odmęty
na pustej cysterny dnie
wśród błota i beznadziei
mijają bezmyślne dnie
do ciszy język się klei
nad głową trwożliwy śmiech
ulotny triumf Sedecjasza
a w płucach uparty dech
gotowy sądy ogłaszać
dopóki zakutych rąk
pokora nie złamie wolą
tak długo iluzje mąk
udawać będą że bolą