Wiersz

Ensemble

spotkania

Wioli

Popatrz,
niewiele w ocean urosło,
chociaż upustów dostrzec niepodobna…
Łapie nas cicho za stęsknione wiosło
Ręka odwieczną mądrością ozdobna
i nakazuje płynąć równomiernie.
Toteż pluskamy naprzód filuternie,
mięknąc nierzadko od słońca wśród toni
(wtedy spod słów ukojenia wzywamy),
gdy nie umiemy wzruszenia zasłonić.
Zastanawiamy się i spodziewamy,
klnąc rozczarowań bezpodstawne kpiny.
I w uniesieniu sobie się dziwimy,
łaknąc sprzężenia, napięć i bezczasu,
lecz wtedy psuje się kurs wytyczony,
my, zawstydzeni, szukamy kompasu -
oczy wracają na cel wymodlony.
Popatrz,
płyniemy, tęczą połączeni,
głusi na burze, zagrożeń niepomni…
Tak… Wspólny rejs nas zupełnie odmienił…
Głębin nie boją się tylko ludzie skromni.