Wiersz

DROGI

kroczki

Pamięci mojego Brata, który przedstawił mnie Bogu i pamięci wspólnych chwil na rowerach Na wybrzeżu padliśmy na kolana i modliliśmy się. Dz 21,5b

1. IDEA
Między południkami tuszowymi -
Kolorowe plamy, figury, linie i znaki,
Które, zrozumiałe, mogą być
Atrakcyjne i pociągające.
Między południkami niewidzialnymi -
Lasy, góry, łąki, rzeki, drogi i wioski,
Które, oglądane, były
Bardzo atrakcyjne i pouczające.
Z czasem tusz stał się widzialny:
Plama pozwalała widzieć łąkę,
Kropka – górę, a linia – rzekę.
I tusz stawał się zaproszeniem.
2. SERWIS
Gdy płomień zagościł w lampce,
Trudno go było zgasić.
Niekiedy stawał się pochodnią.
Trzeba było przekupiać
Chmury, ludzi, fizykę i siebie.
Przekupiać mądrze.
Czasami odejść upokorzonym…
Trud miał bicepsy pokaźne,
Ale doświadczenie i zapał
Umiały sobie z nim radzić.
Tak oto trud stawał się
Jeszcze jedną zachętą.
Korzyść miała kształt powabny
I nie bez przyjemności
Wzrok szukał jej oczu.
Sen został nagle doceniony
I wprzęgnięty w system,
Ale niepokój nowego
Szturchał go i dokuczał.
Tak oto sen stawał się
Obietnicą.
3. ZA PIĘĆ DWUNASTA
Świt jakby się wahał.
Zaczepiał kolejne obłoki
Pytając, czy już czas.
Obłoki też nie wiedziały.
Lecz z nieporadnego początku
Urosła dostojna i potężna
Kolej rzeczy.
Otucha przeciągnęła się
I wstała.
Nucąc.
Kalkulacje, trochę spanikowane,
Brzęczały natrętnie,
Dopóki odwaga
Nie zamknęła ich w plecaku.
Ostatnie próby
Machają chusteczkami
Do wiernej mety,
Która zatroszczy się później
O ciepło, sucho i czysto.
Zapaliło się już
Pomarańczowe światło.
Znak krzyża na drogę.
4. CZASÓWKA
Pierwsze ruchy
Przeglądają się w lusterku i pamięci,
Sprawdzając,
Czy wnioski są posłuszne.
Pierwsze prognozy
Uśmiechają się do wiary,
Która, nieświadoma własnej mocy,
Mocno ściska rękę
Zdrowego rozsądku.
Pierwsze odcinki
W którymś momencie
Zostają w tyle,
A następne,
Są najwyraźniej zaintrygowane.
Tak oto świadomość
Spotyka
Inną świadomość.
5. ZAPACH TRYUMFU
Radość dościgniona.
Ból zapomniał
O antyfonach.
Blask zmógł oczy
I przekonał je
Do kolorów
I bezinteresowności.
Serce osłupiało spostrzegłszy,
Że jest wyżej
Od kamieni i zegarów,
I że potrafi czuć tak wiele.
I że można kochać niebo na ziemi.
Możliwości bawią się z pychą.
Uśmiechy jak jaskółki
Przelatują szybko i znikają.
Lecz zwiastują wiosnę.
6. AWARIA
Cyfry bywają przekonujące
W swoich mniej lub bardziej uzasadnionych
Roszczeniach do posłuchu.
Akcja dywersyjna cyfr
Doprowadziła do
Zdrady bólu,
Kapitulacji zapału,
Obniżenia wysokości,
Zachmurzenia celu.
Cyfry zaślepione swoją solidnością
Zapomniały o porządku rzeczy
Zaklętym w naturę,
Która cyfry bezlitośnie wykorzystuje.
Cyfry do teraz nie mogą uwierzyć,
Że je po prostu zlekceważono.
7. FINISH
Radość
Zwolniwszy
Rozkoszuje się
Widokami,
Samowystarczalnością,
Bliskością mety
I kadzidłem zmysłów.
Kalkulacje, próby i ból
Zasnęły.
Tylko zdrowy rozsądek
Trwa na posterunku.
Widać już okna domu.
8. JUPITERY
Mądrość pobłaża odpowiedziom,
Które rwą się na scenę.
Widownię zawsze można znaleźć,
Lecz nie widownia stanowi
O wartości sztuki.
Wartość czynu
Jest wystarczającą nagrodą.
Niesmacznie brzmi
Ten przyklask.
Oklaski
Rzadko rozumieją
Oklaskiwanych.
9. KAWA
Meta zatroszczyła się się o wszystko,
Odpoczynek stara się, jak umie:
Sucho, ciepło, miło, cicho.
A potem wesoło,
Muzyka, miękkość, kawa
I wrażenia.
Dowcipy zachłanności
Czasami bawią;
Zawsze przypominają
O staranności i zapobiegliwości.
Nadzieja pojawia się
Pomimo drzwi zamkniętych.
10. WSPOMNIENIE
Tak było.
A przynajmniej tak śpiewają
Moje serce i pamięć.
I pieśń ta brzmi wzruszająco,
Bo nigdy już tak nie będzie.
Nie jest to powód do smutku,
Bo inaczej też jest dobrze.
Tyle że inaczej.
Bo Bóg jest Inny -
Innością lepszą,
A nie tylko wygodniejszą;
Innością pełną,
A nie namiastkami tęsknot;
Innością świętą,
A nie relatywnym bełkotem.
I tylko na taką Inność
Można się zgodzić.
Przyszło mi
Inność tę przeżywać.
To zaszczyt.
Spotkamy się ponownie
Na pełnym morzu,
Piotrze…
W morze to
Wpatruję się
Z lękiem i nadzieją.
Śmieję się i płaczę,
Patrzę i czekam.
Lecz nie wolno
Przerwać
Budowy okrętu…