Wiersz
Coraz dłuższe kroki
siedziałem więc oniemiały
w drewnianym kościele
i wpatrywałem się urzeczony
w pogodne twarze
rodziny zmarłego
w drewnianym kościele
i wpatrywałem się urzeczony
w pogodne twarze
rodziny zmarłego
jak w wierszu
błękit przechodził w biel
błękit przechodził w biel