Up
miał być klasyczny sen o lataniu
taki z uśmiechem jak to w tym wieku
a tu znienacka przy powstawaniu
skrzydła urosły w nagim człowieku
chyba za wielkie bo zawadzają
jak tym się macha którędy w górę
tu się marzenia nieco wahają
choć już by chciały wystrzelić w chmurę
niby przestwory są tuż za progiem
miało być w końcu ich oswajanie
walka trwa jednak z wewnętrznym wrogiem
któremu w niesmak nasze fruwanie
ale nie będą nam tu demony
prawić morałów o wysokościach
wzywają z dala niebiańskie dzwony
pęd ku wieczności narasta w kościach
z okna z tarasu albo i z dachu
zeskoczyć ufnie w pewność i tchnienie
pokochać skrzydła w locie bez strachu
ponad najśmielsze wznieść się marzenie
12 stycznia 2026 · znad rzeki